Psychoterapia narracyjna

Psychoterapia narracyjna 2018-11-21T14:18:05+00:00

Psychoterapia narracyjna – moje początki

Niemalże od pierwszych zajęć podczas moich studiów psychoterapeutycznych w Poznaniu zapałałem miłością do psychoterapii systemowej. Jeszcze w trakcie zajęć wprowadzających wiedziałem, że jest to najodpowiedniejsza dla mnie dziedzina psychoterapii i w przerwie zamówiłem przez internet pierwsze książki autorstwa Virginii Satir i Kurta Ludewiga. Mój nos mnie nie zawiódł. Psychoterapia systemowa do dzisiaj stanowi podstawę mojej codziennej pracy zarówno z pacjentami indywidualnymi, parami jak i rodzinami.

Z psychoterapią narracyjną było nieco inaczej. Przez jakiś czas podchodziłem do niej bowiem z nieufnością. Dość długo wątpiłem w jej skuteczność, przede wszystkim z powodu faktu, że nurt ten swoje największe sukcesy święcił i wciąż święci obecnie w tak odległych dla nas rejonach świata jak Australia, Nowa Zelandia i Wielka Brytania.

Przez spory czas swojej zawodowej edukacji psychoterapia narracyjna wywoływała u mnie jeśli nie uśmiech politowania, to na pewno coś na kształt pobłażliwego kiwania głową. No tak, może u nich to funkcjonuje, ale przecież my jesteśmy zupełnie innym krajem, z inną kulturą, inną historią…

Było tak do czasu pierwszych zajęć z psychoterapii narracyjnej. Pamiętam, że miał prowadzić je dr Szymon Chrząstowski z Uniwersytetu Warszawskiego. Niewiele o nim wtedy wiedziałem poza tym, że pisał książki naukowe razem z profesorem Bogdanem de Barbaro, niekwestionowanym autorytetem polskiej sceny psychoterapeutycznej. Plus Uniwersytet Warszawski, czyli czołowa, jeśli nie najlepsza uczelnia kształcąca psychologów w Polsce.

Nieźle jak na wstępne referencje, myślałem. No to zobaczmy co takiego ciekawego powie nam o tej terapii narracyjnej. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że to jest to!

Psychoterapia narracyjna – nie tylko państwa zachodnie

Błyskawicznie wciągnąłem się w barwny świat narracji, opowiadań, językowych konstruktów zaprezentowany przez niego podczas zajęć. Zauważyłem, że niesłusznie zakładałem, iż większość teorii szkoły narracyjnej nadaje się do wykorzystania przede wszystkim w krajach wyspiarskich na Zachodzie. Okazało się, że z powodzeniem można je dostosowywać również do realiów polskiego klienta gabinetu psychoterapeutycznego.

Po zajęciach nie czekałem zbyt długo i praktycznie od razu zapoznałem się z dostępną literaturą na ten temat. Niestety nie było wiele opracowań w języku polskim, ale od czego jest internet i język angielski. Po kilku tygodniach intensywnej lektury moja przygoda z terapią narracyjną rozkręciła się na dobre. Bo im dłużej zapoznawałem się z teoriami twórców psychoterapii narracyjnej, takimi jak David Epston, Michael White, Hugh Fox czy Alice Morgan, tym bardziej miałem ochotę na spróbowanie, najpierw bardzo ostrożne, a później coraz bardziej śmiałe, jak ich metody pracy sprawdzą się w moim gabinecie.

Eksternalizacje, wyjątki czy choćby przykładanie większej uważności do tego w jaki sposób opisujemy daną przypadłość, z którą zgłasza się do nas pacjent, a co za tym idzie również szereg innych założeń proponowanych przez zachodnich terapeutów narracyjnych, w większości przypadków znakomicie sprawdziło się w moim gabinecie.

Psychoterapia systemowa, jak psychoterapia narracyjna, są mi zatem szczególnie bliskie i zauważyłem, że większość swej zawodowej energii jakoś tak samoczynnie i naturalnie poświęcam na dopracowywanie metod pracy i ulepszanie „psychoterapeutycznego warsztatu” związanego z tymi właśnie nurtami.

Mikołaj Rogoziński - ZnanyLekarz.pl